piątek, 27 maja 2011

Wczoraj...

w imieniu Hanusi dostałam kwiatki od jej Tatusia ;). Wciąż nie mogę uwierzyć, że jestem mamą rosnącej we mnie istotki ;). Codziennie sprawdzam wielkość brzucha i czekam wciąż czekam na kopniaki od córci i doczekać już się nie mogę. Na razie coś tam mi pluska i się przelewa. Dawaj córcia, dawaj :))).

Poza tym wczoraj, zrobiliśmy naszym Mamom niespodziankę, bo kompletnie bez zapowiedzi wpadliśmy z kwiatkami na Dzień Matki, a udało się tylko i wyłącznie dlatego, że ja dziś mam wolne, a Miaużonek miał do pracy dopiero na 14-stą.

A jutro i w niedzielę... szkolenie z pracy... Trzeci weekend z rzędu w pracy :/ Zmuszona byłam wziąć dzisiejszy dzień jako wolny, bo w przeciwnym razie pracowałabym non stop do połowy czerwca, a niestety czasem odpocząć trzeba.

Hmm... z tym odpoczynkiem to nie do końca, bo oczywiście nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam wielkie porządki oraz wieeeelkie sprzątanie mojej szafy. W kącie piętrzy się góra (ok. 1.50 m) ubrań do oddania, a szafa i tak ledwo się domyka. Miliard ubrań, a ja oczywiście chodzę w trzech na krzyż ulubionych zestawach ;)

Trochę stresuję się jutrem. Szkolenie z dziedziny w której wciąż jestem kompletnym laikiem, bo w pracy zajmuję się zgoła czym innym, choć oficjalnie miało być inaczej. Mam nadzieję, że nie będzie jakiś tekstów sprawdzających czy odpytywania uczestników :/ Szkolenie 3 stopnia, a ja nie mam ani 1go ani 2go. E tam, idę na żywioł ;). I będziemy sobie improwizować z córcią ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz