zerwałam się wcześniej ze szkolenia, w zlewie brudne naczynia, na suszarce pranie błaga o prasowanie, a my z córcią siedziby sobie, gibamy się i śpiewamy hity mojego dzieciństwa, czyli przeboje Fasolek ;)
I dobrze nam jak cholercia ;)
PS. Poza tym w ten weekend bardzo tłoczno u nas, bo nocujemy naszych studentów- czyli moją siostrę i mojego szwagra ;). Czworonog padł jak zabity i leży tak już od paru godzin, nieprzytomny z nadmiaru pieszczot i szczęścia.
Poza tym dziś spaliśmy tylko parę godzin, bo sąsiedzi z klatki obok postanowili zrobić imprezę roku. Czy już kiedyś pisałam, jak cholernie się cieszę, że w końcu się stąd wyniesiemy?
Skoro jest Wam "dobrze jak cholercia" to znaczy, że jednak jesteś superwoman :D
OdpowiedzUsuń