... a cieszy :)
Chodzi o takie małe hanine osiągnięcia, jak zatrzymanie wzroku na jakimś pokazywanym jej przedmiocie albo obracanie się z boczków na plecki, łóżeczkowe wędrówki (jeszcze jej nie złapałam jak to robi, tzn. jak raptem znajduje się leżąc w najlepsze w połowie długości łóżeczka) czy podnoszenie główki bez dramatycznego stękania ;). A w trakcie karmienia łapie mnie za palc, kładzie rękę na cycusiu i sama dziobkiem już do niego trafia.
Takie małe cuda :), a tak cieszą!
PS. A ja natomiast już jestem samodzielna w kwestii spacerów. Z naszego III p znoszę małą w foteliku na dół, wyciągam wózek z piwnicy, małą ładuję do wózka, a fotelik zostawiam w piwnicy. Po spacerze wszystko w odwrotnej kolejności. Póki co kondycję mam zerową i po tych operacjach jestem mokra jak szczur, ale myślę, że jeszcze parę tygodni i mistrzowie fitnessu będę mogli się schować :)
PS2. Notkę pisałam w trakcie karmienia :), więc chyba weszłam na kolejny poziom ;)
Znamy to znamy:D Każdy dzień taki będzie, że Hanulka będzie zaskakiwać:D
OdpowiedzUsuńja na początku w trakcie karmienia potrafiłam książkę czytać:) ale teraz to jest niemożliwe:/ im starsze dziecię, tym bardziej ciekawskie i spokojne leżenie w trakcie karmienia nie wchodzi w grę, poza tym trwa całe 5 minut, więc ciężko się skupić na czytaniu:D
OdpowiedzUsuńteż mnie czekają takie akrobacje, tylko z piętra czwartego :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam samodzielność i siłę. U mnie w bloku Panie-mamy tego nie mają:) Klatka od drzwi wejściowych po schody jest zastawiona 4-śladami dziecięcymi a wychodząc z piwnicy można sobie zęby wybić:) Jak dzieciaczki podrosną to zrobi się luźniej:) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńpodziwiam samodzielność, my narazie za wiele nie spacerujemy, same wogóle odpada bo ja wózka z naszego wysokiego parteru w domu nie zniosę nie mówiąc o tym, że mam go na drugim piętrze bo na pierwszym i parterze mieszkają rodzice z babcią, a u nas taki smog z kominów jest, że co jak co to nawet z wietrzeniem domu mam problem;/
OdpowiedzUsuńWózka nie noszę tylko zjeżdzam tylnymi kołami, ale faktem jest, że nasz wózek jest lekki bardzo :)
OdpowiedzUsuńJak czytam takie wpisy to aż mnie skręca :D ja juz chce moje maleństwo przy sobie! chcę je obserwować, cieszyć sie z postępów w rozwoju :D
OdpowiedzUsuńNo to panna Hanna rośnie pięknie, my też już czekamy na nasze szczęście coraz niecierpliwiej ;)
OdpowiedzUsuń