No cóż... chociażbyśmy kupowali dla Hani najwspanialsze i najwymyślniejsze zabawki na świecie, to nic nie przebije...
- pilota od TV,
- telefonu komórkowego,
- jednorazowej reklamówki,
- zegarka na szerokim skórzanym pasku,
- pustego opakowania po chusteczkach
- drewnianej kuchennej łyżki
Kiedy Hania dorwie się do ulubionych "zabawek" to na jej twarzy gości taki zawadiacki uśmiech, jakby chciała powiedzieć: "Patrz mamo, jaki ze mnie agent!" ;):
Czasem szaleje tak, że nie zdążę odłożyć ją do łóżeczka i pada wykończona tam gdzie akurat wariowała:
Poza tym ostatnio Hania zrobiła się tak mobilna i ciekawa świata, że nie sposób zostawić ją na chwilę samą, bo przemieszcza się nie wiadomo jak i kiedy ;)










no jak się przemieszcza? Krasnoludki ją noszą :))) Do listy zabawek dopisałabym jeszcze gazetę ;)
OdpowiedzUsuńtaaa racja;)) nic nie przebije pilota i telefonu komórkowego;)) mój prawie 2 letni kawaler nadal je uwielbia;)) te reklamówki i opakowanie po chusteczkach też było przerabiane na tym etapie, ale pilot i telefon muszę trzymać poza zasięgiem;))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
U nas już szlaban na komórkę, bo jest w opłakanym stanie:D
OdpowiedzUsuńAnia lubi takie same zabawki: pilot, telefon, opakowanie chusteczek i wszystkie mamine kuchenne akcesoria;)
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcia. Mała jest taka słodziutka, że chciałoby się ją wyściskać i wytulić :) Ja nauczyłam się już przy Emilii, że telefonu nie wolno dawać do zabawy - Mała mi tak komórkę zapluła że musiałam kupić nową :|
OdpowiedzUsuń