i może jeszcze się ubiorę, bo Mama obiecała spacer!

Bawię się, ale zabawkami innych dzieci, bo są hehe fajniejsze ;) to nic, że takie same!


Oglądam sobie pieska...

Ooo, tam jest!

Śpię, wykończona zabawą...

A Mama napawa się wiosnennymi widokami...



Dziś miałam po raz pierwszy dwie kitki...

A w kąpieli jak to mówi ciocia Madzia, robiłam za kosmitkę :)))

***
Ostatnio miałam trochę więcej, niż zwykle wolnego (tzn. dziś, cały poprzedni weekend i część poniedziałku)
i... och, jak to dobrze jest móc być w domu z moją córcią. Nie śpieszyć się, nie gnać, móc w spokoju poświęcić
jej cały swój czas i uwagę. Rozpieściły mnie te ostatnie dni... Fajnie jest pracować, ok, fajnie wyjść do ludzi i robić
coś, co wymaga myślenia, ale... No właśnie... Nie ma mnie po 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu i tracę coś ważnego -
wszystkie "pierwsze razy" Hanuli. I to boli...
***
Hanula. Och, moje słodkości! Nauczyła się robić żółwika i wyciągać rękę, mówiąc "Cześć". Ślicznie bawi się z innymi dziećmi,
jest otwarta i lubi ludzi. Jest jeszcze malutka i nie rozumie, że np. inne dzieci chcą się bawić same. Dziś miałyśmy taką sytuację -
był sobie chłopczyk z mamą i bawił się w piasku, Hanula z uśmiechem siadła obok i zaczęła się bawić, chłopiec w bek, a jego Mama na to:
"Niech pani ją zabierze, on woli się bawić sam"...
Rozumiem, więc zabrałam płaczącą już z żalu Hanię. Po chwili jednak dojrzała bardziej przyjaznego malucha, pobiegła do niego i dosiadła się do zabawy ;)
Później bawiła się nawet z małą Hiszpanką ;) Śmiesznie razem wyglądały, jednak coś tam po swojemu, druga po swojemu, ale się dogadały i razem wsypywały piach do wiaderka ;)
Ogólnie to wciąż jestem w głębokim szoku, że tak mi moje maleństwo urosło, że gania sama po placu zabaw, pokazuje palcem na hustawki i mówi: "Buju", albo na
foremki i mówi "Sinka" (świnka, mamy foremki świnki ;). Na dzieci mówi: chopec albo cynka (dziewczynka).
Cudna jest :)))
Och i uwielbia czytać! Czasem rozglądam się po domu, gdzie Hania, a ona siedzi w swoim pokoiku i "czyta" swoje książeczki :)
***
Mieliśmy kupić spacerówkę, ale dostaliśmy "w spadku" od znajomego Miaużonka. Najpierw trochę się przeraziłam jej wyglądem i już myślałam, że nic z tej znajomości
nie będzie, ale...wyszorowałyśmy stelaż, wyprałyśmy tapicerkę...

i wózek prawie jak nówka!

Dziś miał swój "debiut" i jestem cóż... muszę się przyzwyczaić, bo dotychczas "prowadziłam" naszą Bexę, która miała swoje wady, ale była bardzo stabilna i lekko podjeżdzałam ją na krawężniki itp. Spacerówka jest bardzo lekka, przez co mam problem z "podjeżdzaniem" i robię to tyłem ;). Poza tym ma dwie rączki, więc odpada gadanie przez telefon ;) No i jazda po piachu też odpada. No, ale tak to jest ze spacerówkami. Coś za lekkość i małe gabaryty ;)
Dobra, zmykam. Niunia śpi. Jutro praca, pojutrze zebranie pracowe, w niedzielę szkoła. Powrót do gonitwy codziennej :(
Dobrze, że dziś Chirurdzy ;) to poprawi mi wieczorny nastrój.
przymierzam się właśnie do spacerówki - parasolki... i im bardziej się przymierzam, tym mniej mam ochotę zmienić mój wysłużony już wózek :)
OdpowiedzUsuńkąpielowa Kosmitka boska :P
OdpowiedzUsuń