poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Pachnie wiosną w końcu...

Dopiero wróciłam z pracy, jem własnie obiadek, który Miaużonek zostawił przed wyjściem do swojej pracy, Czworonog jak zwykle błaga o jedzenie, wiecznie głodna nieboga ;).

W pracy ostatnio ledwo wysiedzieć mogę. Trochę dobijają mnie zapachy jeszcze (obok jest pomieszczenie w którym szlifuje się pewne elementy, a szlifowany materiał daje zapach... czosnku...) i to, że właściwie przez 8 godzin nie mogę opuścić swojego stanowiska, bo a nuż ktoś przyjdzie lub zadzwoni. I niestety, kiedy już dowlekam się do domku, to jestem nie do życia, czego przykładem są liche obiadki i np. sterta prania która leży już od tygodnia. Boję się, jak później będzie nasz dom i lodówka wyglądać... Mam przed oczami obraz wielkiej mnie leżącej na kanapie wśród śmiecia wszelakiego, zgrozzzzzzzzza ;)

Póki co muszę zacisnąć zęby. Choć zmęczenie daje w kość i odbija się na samopoczuciu. Mam nadzieję, że maleństwo się nie smuci zmęczoną mamą :(.

Poza tym - rośniemy. Od kilkunastu dni noszę właściwie tylko i wyłącznie spodnie po mojej (troszkę większej ode mnie) siostrze. I bambuczek zaczyna się zaokrąglać. A, że apetyt mam od początku, to niestety zaokrągliła się też szanowna czteroliterowa. Obym nie skończyła na liczbie trzycyfrowej!!!
Wygrałam na allegro zestaw ciuszków na ciążę i niedługo będę miała kilkanaście ubrań w cenie jednej oryginalnej pary spodni!

Poza tym w czwartek mamy badanie przezierności. Trochę się zaczynam stresować. Osobiście stresowo podchodzę do wszystkiego, a co mówić o takim badaniu! No nic, póki co pobiegam sobię trochę po blogach (mały odstresowywacz), a potem postaram się wziąć w garść i ugotować wielki gar pomidorówki dla mojego miaużonka, ostatnio dość zabiedzonego niestety :(. Nie mam jakiś napadów humorków czy coś, jestem spokojna jak nigdy, ale też i męczę się szybko jak nigdy i Miauzonek rozpieszczony dobrymi obiadkami pewnie jest teraz w szoku. Żartuję, biedny pomaga mi jak wariat- sprząta w domku, gotuje, robi zakupki, tylko jakoś do prasowania nie można go zagonić ;)

Zmykam.

PS. Wciąż szukamy ofert mieszkań, ale chyba będzie ciężko. Mamy ograniczone możliwości finansowe, a to na co nas stać to kompletne ruiny do gruntowego, kilkudziesięciotysięcznego remontu. I tak zamyka się błędne koło :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz