
Od zawsze jestem upałolubna, ale tegoroczne lato zapowiada się interesująco, bo: już ciężej mi się oddycha, nogi ważą dwie tony i... spaliłam sobie przedramiona, mimo, że siedziałam w cieniu! (w ogrodzie rodziców, wczoraj przy achjakżeprzepysznej karkóweczce z grilla). Od dziś niezbędną rzeczą w torebce (poza miliardem innych) będzie krem z filtrem!
Zaraz kończymy 20 tydzień i na chwilę obecną Hania inside wygląda tak (trochę niefortunne zdjęcie, bo i z ręki i z komórki, ale jestem po prostu lenieniem i wolę "puszczać" zdjęcia blutoothem, niż bawić się w kabelki itp. ;):

***
A jutro w pracy remament w moim dziale. No żesz muszą denerwować ciężarną, no muszą...Oczami wyobraźni widzę już te sceny dantejskie, te krzyki i biajatyki jutrzejsze... ;>
Ech, byle przeżyć do wieczora.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz