niedziela, 31 lipca 2011

Lipcopad się konczy...

...jutro już sierpień, potem wrzesień i ten nasz październik. Ale ten czas leci, ale leci. Pamiętam tą lutową, zimną i szarą niedzielę, kiedy to zrobiłam test, a w brzuchu była dosłownie mała kropeczka. A dziś, prawie siedem miesięcy później - też jest niedziela, też szara, choć ciepła i ta moja kropeczka jest już tak duża, że nie sposób nie zauważyć jak się rusza w brzuchu.
Każdy dzień tej ciąży staram się zapamiętać jak najmocniej, celebruję wręcz ten czas, sto razy dziennie przeglądam się w lustrze, noszę tylko i wyłącznie dopasowane ubrania, żeby ten hanulkowy domek był jak najbardziej widoczny. Zwalniam, zostawiam gdzieś tam w kącie wrodzoną nerwowość, właściwie cała jestem spokojem, dobrymi myślami. I mam nadzieję, że mojej córce jest dobrze ze mną. Bo dla mnie, te chwile, to najpiękniejszy czas w moim życiu. Bo nigdy przenigdy nie czułam się tak pewnie siebie i spokojnie :) I bardzo siebie lubię teraz. Nie tylko za super cerę, mega twarde paznokcie i lśniące jak nigdy włosy ;) I nawet się nie przejmuję moimi udami z galarety i latającym tyłkiem (dosłownie! sprawdzone), choć taki stan byłby kompletnie nie do pomyślenia jeszcze parę miesięcy temu!


PS. A w piątek zaczynamy remont naszego nowego mieszkanka. Dotychczasowy dom wygląda jak magazyn, a ja jak słoń w składzie porcelany ;). Mój wrodzony pedantyzm został wystawiony na olbrzymią próbę, bo jak tu zachować idealny ład w pomieszczeniach zastawionych w połowie kartonami, foliami i torbami? Już dałam sobie na spokój, choć początkowo pół dnia spędzałam na próbach zapanowania nad tym chaosem.
Poza tym w nowym mieszkaniu zmieniamy jednak terakotę w holu i kuchni oraz glazurę w kuchni. Trochę to niespodziewany wydatek, który trochę też spędza mi sen z powiek, bo nie wiem czy wyrobimy się finansowo, bo w kolejce na zakup czekają jeszcze meble dla Hani i sofa do salonu :/ Ach z tymi remontami. Zawsze wychodzi o milion więcej niż człowiek planuje i ma. Pocieszam się, że kafelki są tak ładne (gres a la toskania), że jednak było warto.

Nasze meble są w kolorze gruszy, a kafelki wybraliśmy bez tego podłużnego dekoru:


Na podłogę do kuchni i holu - terakota w tym jaśniejszym odcieniu. Wszystko będzie ułożone w karo, a na środku kwadrat z dekoru. Ściany w przedpokoju na 99,9 % będą w odcieniu pachnący cynamon z Dekorala, więc będzie fajny kontrast.

1 komentarz:

  1. Strasznie szybko lecą te miesiące...nam też. Dopiero co leżałam plackiem, a ty już odliczanie ostatniego miesiąca...

    OdpowiedzUsuń