poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Melomanka

Nasza Hania najbardziej lubi 21 koncert fortepianowy Mozarta. Kręci takie piruety, że ach ach ach.

Bardzo reaguje też na wszelkie "bobasie ogłosy" u Raimonda Lapa. I właściwie ostatnio tylko tego słuchamy (na zmianę z Baby Einstein), w odstawkę odeszły moje Alanis, Jewel, Tori i Amy (MacDonald). Jeszcze będzie miała córcia czas poznać to, co mamusia lubi najbardziej :)

Nie tylko muzyka jest inna teraz w naszym domu. Wcześniej namiętne oglądaliśmy wszelkie horrory - od klasyków z lat 70 - tych po te współczesne i często pseudo. I ostatnio horror widziałam chyba w styczniu ;). Teraz poza wiadomościami nie oglądam właściwie nic. Wcześniej miałam "fazę" na Koontza, Cobena, Kinga, albo tematycznie - jak coś mnie zainteresowało - to czytałam wszystko na ten temat. A od lutego - sielanka w stylu Fannie Fagg, Sue Monk Kidd, Sharon Owens, częste powroty do Jeżycjady i Ań z Kanady. Normalnie gust mi się zmienił ;)

***
A jutro muszę iść do pracy. Fakt, że na godzinę lub dwie, ale dzisiejszy wieczór już nie mój (z nerwów). Rozliczenie miesiąca i nie wiem czego się spodziewać. No i muszę poinstruować trochę osobę, która mnie zastępuje - raporty i takie tam. Och, byle mieć to już z głowy.

1 komentarz:

  1. U nas też część książek czeka na swoją kolej:D Ja nadrobię w sierpniu, Ty w październiku:D

    OdpowiedzUsuń