wtorek, 6 września 2011

50 dni...

a z każdym dniem robię się wrażliwsza (drażliwsza ;) i chyba zaczynam się stresować. Hania robi takie wygibasy w brzuchu, że bywa zdeformowany jak kulka plasteliny, a ja mimo wszystko nie do końca wierzę, że Ona tam jest i właściwie w przyszłym miesiącu będzie już z nami. Chyba nienormalna jestem ;). Z drugiej strony dopada mnie co i róż ogromna świadomość, że Ona zaraz będzie z nami, a ja nigdy dotąd nie miałam noworodka na rękach. I wtedy dopada mnie taki stressss, że hej. Podziwiam Miaużonka. Tego to nic nie rusza. Do narodzin Hani podchodzi z takim luzem, jakby wychował co najmniej piątkę dzieci. I wtedy mam ochotę go zamordować ;).

Poza tym (odpukać w niemalowane), czuję się tak dobrze, że zastanawiam się czy wszystko ze mną ok. No dobrze, może trochę szybciej się męczę po ok. 2 km spaceru. I w nocy trochę ciężko przekręcić się z boku na bok. No i te plus prawie 14 kg też trochę ciąży, ale poza tym... nic. Gdyby nie piłeczka z przodu (w której mała mieszkanka pręży nóżki), to normalnie zapomniałabym chyba, że jestem w ósmym miesiącu ciąży. Acha, co do brzucha to zmierzyłam przed chwilą i mam równą stówę, czyli brzusio urósł sobie prawie 40 cm. Cyc zaledwie 4 cm, a cztery litery oczywiście ponad 10 ;)

A za dwa dni zaczynamy 34 tydzień.
O ja.

5 komentarzy:

  1. Ho, ho to niebawem malutka będzie po tej właściwej stronie brzucha. Zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  2. On chyba nie ze spokojem podchodzi tylko Ciebie nie chce swymi nerwami stresować dodatkowo ;)

    Już niedługo będziesz spała na brzuchu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 50 dni Wam czekania zostało? No to niedługo z Hanią się zobaczycie - trochę zazdroszczę, ale nam pewnie też tak szybko zleci.
    Super, że dobrze się czujesz, no i z wagą mieścisz się w normie (to już w ogóle zazdroszczę) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dni obaw u mnie też się pojawiały- a nawet szlochów nieziemskich- a raczej twarda jestem:D Tym, że nigdy nie miałaś noworodka na rękach w ogóle się nie przejmuj- ze swoim Dzidziem to coś zupełnie innego. To tak naturalne, że bierzesz w ramiona jakbyś robiła to od stu lat:D

    OdpowiedzUsuń
  5. kochana, faceci podchodzą do dziecka z luzem, zanim się ono nie urodzi :) potem jest nagle panika :) teraz to Ty o tym myślisz, w Twojej głowie jest tysiąc stresów i wątpliwości a on po prostu obserwuje rosnący brzuszek. za to jak pojawi się już malutka, to Ty będziesz wszystko wiedziała i instynkt Cię poprowadzi a on zmięknie :) potem oczywiscie to się wyrówna i oboje będziecie mieć podobnego fisia i mnóstwo wspólnych pytań ale teraz wyścig jest nierówny, o czym zdecydowanie przekonasz się w pierwszych godzinach i dniach PO :)

    OdpowiedzUsuń