niedziela, 11 września 2011

Nie lubię tej daty...

10 lat temu (WTF?) WTC...
9 lat temu wypadek, dzięki któremu na 100 % nigdy nie zrobię prawa jazdy...

nie lubię 11 września...

PS. Moja nowa kuchnia nastraja mnie tak martastewartowo normalnie ;). Wczoraj upiekłam biszkopt z budyniem, dziś zrobiłam barszcz czerwony, mam ochotę zrobić coś jeszcze, ale boję się, że nie zdążymy z jedzeniem ;) I na razie mam fazę pt. "wszystko na błysk", więc wycieram każdą plamkę najmniejszą, zamiatam każdy pyłek i okruszek. To taka faza nowości. Przejdzie niestety po paru miesiącach.

PS. 2. To chyba ostatnie takie pogodne dni. Czuję parcie, że trzeba coś robić, gdzieś jechać, zwiedzać, nie spać. No, ale Miaużonek od tygodni non stop w pracy, a samej to już trochę strach. No cóż, pozostają mi tylko spacerki z Czworonogiem. Trochę brakuje mi aktywności, swobodnego i bezstresowego biegania po świecie. Może mam obsesję jakąś, ale normalnie boję się sama oddalać od domu ;).

1 komentarz:

  1. Ja w pracy usłyszałam o WTC. Na początku myśleliśmy ze to żart stacji radiowej w głowie nam się nie mieściło...
    Korzystaj ze spacerów) a dziś to już idealna pogoda na dłuższa wycieczkę.

    OdpowiedzUsuń