Całą ciążę czułam się (i nadal czuję) właściwie jakbym w tej ciąży nie była. I nawet trochę zawiedziona się czułam - bo gdzie to sapanie, gdzie to stękanie? I właściwie ciężarówką zaczynam się czuć dopiero teraz - parę metrów przed metą. Powoli ciężko wejść na to nasze trzecie piętro, szczególnie gdy się zapomnę i biegnę jak zwykle. Kiedy w kucki sznuruję buty - wszystkie kości zaczynają protestować. Kiedy za długo siedzę wyprostowana jak należy, Hanula zaczyna świrować - chyba coś jej wtedy przygniatam. A kiedy za długo chodzę, to brzuch zaczyna ważyć tonę, a stopy podwajają objętość. Ale i tak najbardziej ciążowo czuję się w nocy, kiedy to muszę budzić Miaużonka, żeby mnie przeturlał z boku na bok ;)
I ciężarówką czuję się dziś bardzo, ale to bardzo. Kiedy zwykle, domowe sprawy robione zwykle w 2-3 godziny, zajęły mi ponad 6. I choćbym chciała, to nie przyśpieszę - Hanula w sekundę daje o sobie znać, zupełnie jakby chciała powiedzieć Matka! Przystopuj trochę!
PS. Poza tym dostałyśmy Zestaw dla noworodka od Huggies. I już się nie mogę doczekać, kiedy przetestujemy. Jak sobie pomyślę, że ta mała dupcia, która teraz się wypycha pod moim lewym żebrem, będzie nosiła te pieluchy, to normalnie nie wierzę :)))

Acha, a właśnie przed chwilą Matula przysłała mi zdjęcia z takimi cudeńkami:




Normalnie jestem nudna, ale godzinami mogłabym oglądać rzeczy, które czekają na Hanię. Po weekendzie przyjdzie przesyłka z ostatnimi już wyprawkowymi akcesoriami i wtedy zrobię długą i bardzo monotematyczną notkę zdjęciową. Wszystkie te nawet najdrobniejsze przedmioty dają tak wielką radość :) Ostatnio pół godziny oglądałam najzwyklejsze skarpetki. Bo zwariowałam ;) Z miłości do córci :)
Huggisy kupiłam na dzieńdobry jak byłam w ciąży i strasznie się zawiodłam bo kupy (tej już właściwej) nie trzymały w ogóle :(
OdpowiedzUsuńMarzą mi się takie sukienusie :) może druga nasza (kiedyś) dzidzia będzie dziewczynką :)
OdpowiedzUsuńTrzymajcie się dzielnie na końcówce...
Nigdy wcześniej nie byłam różowolubna, ani te kokardki ani koroneczki mi się nie podobały. A teraz? Hehe, będę musiała się pilnować, żeby z małej barbie nie zrobić ;)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze pucuję podłogi codziennie, ale rzeczywiście dłużej się schodzi niż w normalnym stanie. A te zdjęcia to daj koniecznie, ja też uwielbiam kupować, a potem godzinami oglądać rzeczy bąbelka. Chętnie pooglądam wasze :)
OdpowiedzUsuńKurde jakie to wszystko ładne, takie maleństwa, hehe oszczędzaj się "szalona matko", no żeby Cię nienarodzone jeszcze dziecko pilnowało żebyś nie szalała i była grzeczna to co będzie jak się urodzi ;p Dodaję do linków. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuń