sobota, 24 września 2011

Raz na domowo

Lubię jak mi wszystko w domu lśni, pachnie i idealnie leży. Jednakże odkąd jestem w ciąży trochę przystopowałam z tym pedantyzmem moim i sprzątam solidnie li i jedynie raz w tygodniu. Wcześniej potrafiłam codziennie pucować podłogi. Ot, taki nieszkodliwy nałóg.

Całą ciążę czułam się (i nadal czuję) właściwie jakbym w tej ciąży nie była. I nawet trochę zawiedziona się czułam - bo gdzie to sapanie, gdzie to stękanie? I właściwie ciężarówką zaczynam się czuć dopiero teraz - parę metrów przed metą. Powoli ciężko wejść na to nasze trzecie piętro, szczególnie gdy się zapomnę i biegnę jak zwykle. Kiedy w kucki sznuruję buty - wszystkie kości zaczynają protestować. Kiedy za długo siedzę wyprostowana jak należy, Hanula zaczyna świrować - chyba coś jej wtedy przygniatam. A kiedy za długo chodzę, to brzuch zaczyna ważyć tonę, a stopy podwajają objętość. Ale i tak najbardziej ciążowo czuję się w nocy, kiedy to muszę budzić Miaużonka, żeby mnie przeturlał z boku na bok ;)

I ciężarówką czuję się dziś bardzo, ale to bardzo. Kiedy zwykle, domowe sprawy robione zwykle w 2-3 godziny, zajęły mi ponad 6. I choćbym chciała, to nie przyśpieszę - Hanula w sekundę daje o sobie znać, zupełnie jakby chciała powiedzieć Matka! Przystopuj trochę!

PS. Poza tym dostałyśmy Zestaw dla noworodka od Huggies. I już się nie mogę doczekać, kiedy przetestujemy. Jak sobie pomyślę, że ta mała dupcia, która teraz się wypycha pod moim lewym żebrem, będzie nosiła te pieluchy, to normalnie nie wierzę :)))



Acha, a właśnie przed chwilą Matula przysłała mi zdjęcia z takimi cudeńkami:









Normalnie jestem nudna, ale godzinami mogłabym oglądać rzeczy, które czekają na Hanię. Po weekendzie przyjdzie przesyłka z ostatnimi już wyprawkowymi akcesoriami i wtedy zrobię długą i bardzo monotematyczną notkę zdjęciową. Wszystkie te nawet najdrobniejsze przedmioty dają tak wielką radość :) Ostatnio pół godziny oglądałam najzwyklejsze skarpetki. Bo zwariowałam ;) Z miłości do córci :)

5 komentarzy:

  1. Huggisy kupiłam na dzieńdobry jak byłam w ciąży i strasznie się zawiodłam bo kupy (tej już właściwej) nie trzymały w ogóle :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzą mi się takie sukienusie :) może druga nasza (kiedyś) dzidzia będzie dziewczynką :)
    Trzymajcie się dzielnie na końcówce...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy wcześniej nie byłam różowolubna, ani te kokardki ani koroneczki mi się nie podobały. A teraz? Hehe, będę musiała się pilnować, żeby z małej barbie nie zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze pucuję podłogi codziennie, ale rzeczywiście dłużej się schodzi niż w normalnym stanie. A te zdjęcia to daj koniecznie, ja też uwielbiam kupować, a potem godzinami oglądać rzeczy bąbelka. Chętnie pooglądam wasze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde jakie to wszystko ładne, takie maleństwa, hehe oszczędzaj się "szalona matko", no żeby Cię nienarodzone jeszcze dziecko pilnowało żebyś nie szalała i była grzeczna to co będzie jak się urodzi ;p Dodaję do linków. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń