czwartek, 1 września 2011

Wrzesień...

tegoroczne lato minęło mi bardzo szybko. Zbyt szybko. Właściwie nie byliśmy na żadnym typowo wakacyjnym wyjeździe, nawet nie zanurzyłam palca w jeziorze, a tu już właściwie po lecie. Chociaż, co to było właściwie za lato? Wczesna jesień raczej. I jesiennie już tak - ciemne i chłodne wieczory, zmiany czuć w kościach normalnie ;). Przyszła jesień, a ja bosa zostałam. Lato przechodziłam w sandałach i klapkach i okazało się, że wszystkie moje kryte buty są za małe. Nogi mi nie puchną. Po prostu rozmiar mi się powiększył z 37 do 38. Właściwie wszystko urosło mi o rozmiar. A tyłek i uda nawet o 2. Póki co, czekam na kuriera. Zamówiłam buty i czekam jak na zbawienie, bo na japonki to już niestety za chłodno, a adidasy to uznaję tylko na siłowni i w lesie ;).

Poza tym, mamy a właściwie mieliśmy w kuchni pustą, jasną ścianę nad stołem, która spędzała mi sen z powiek, bo po pierwsze goła taka, a po drugie dzień po malowaniu już brudna. To myślałam, myślałam i wymyśliłam:



Miaużonek padnie trupem jak wróci z pracy ;)

E tam, mi się podoba. Taki imprezowy klimat się zrobił ;). Jeszcze planuję kupić do salonu taki wzór, bo nad kanapą też będzie taka strasząca nagością ściana, a prawie identyczny wzór na zasłonach. Obkleję dom jak szalona normalnie ;) Dziś przyjeżdza nasza kanapa. Powoli nasz dom zaczyna przypominać dom. Jeszcze tylko drzwi i będzie cud miód ;).

5 komentarzy:

  1. Świetny pomysł z tymi naklejkami - lubię oryginalnie i nietuzinkowo. I bardzo podoba mi się ten morski kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwsze co pomyślałam, jak otworzyłam ten post, to: jaka fajna ściana:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też pomyślałam jak moja przedmówczyni ! :) fajnie jest jak wykorzystuje się swój wolny czas, ja raczej byłam mało błyskotliwa na zwolnieniu... a szkoda jak sobie teraz pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń