czwartek, 27 października 2011

Dalej w dwupaku, + 1

Coś tam się działo wieczorem w moim brzuchu, ale zasnęłam i wstałam świeżutka jak letni zefirek. Hanula też kręci się żwawo, więc zapominamy o terminach i żyjemy sobie dalej w dwupaku, jak gdyby nigdy nic.

Poza tym, jestem rozkojarzona potwornie. Bicie naczyń na potęgę, chowanie pilota od tv w lodówce, a chleba w pralce, jeszcze jako tako można tłumaczyć. Ale ustawienie przelewów internetowych x 2 do jednego odbiorcy (a odbiorców takich było 4) to już chyba lekka przesada. Tym sposobem w kilkanaście minut pozbyłam się całej wypłaty. Cały dzisiejszy ranek odkręcałam tą sprawę i teraz modlę się o uczciwość ludzką, że mi te nadwyżki odeślą...

PS. Jutro wizyta u naszego dohtorra. Ciekawe, co dalej. Dziś rozpoczęłyśmy 41 tydzień razem:


Dobrze nam razem, ale świat na zewnątrz też jest piękny, Córeczko...

3 komentarze:

  1. Ha-nu-la, Ha-nu-la! Weno nie daj się prosić:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to u Ciebie wygląda? tylko ktg i do domu, czy bedą robi√ć Ci próby wywoływania?
    Hanulka nie daj się prosić...no i dziś taka piekna jesienna pogoda była, że tylko wyjśc z mamą na spacer...w wózeczku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jutro mam wizytę, więc dopiero jutro dowiem się co dalej.

    OdpowiedzUsuń