środa, 26 października 2011

Dzień terminu...

a Hanula macha sobie nóżkami obijając o moje żebra w moim brzuchu dalej sobie siedząc w najlepsze.

W piątek wizyta u lekarza. Tyle, że w piątek to ja już wolałabym mieć Hankę u boku swego.

Córko kochana, możesz już wychodzić!

Dziwne uczucie tak poza tym. Oto nadejszła ta wielkopomna chwila, a tu cisza ;) Hanka ma inne plany najwyraźniej ;)

No nic, czekamy.

PS. Tak poza tym, tyle się słyszy o niesamowitych snach ciężarnych. Ja przez całą ciążę nie pamiętałam ani jednego. Aż do wczoraj. Był to sen z mówieniem na głos. Śniło mi się, że uczę różne maskotki - misie, króliczki i takie tam zwierzątka, dobrych manier przy obiedzie w restauracji, tj. których sztućców używać, jak układać serwetkę i takie tam. I tak to Miaużonka obudziły takie to słowa moje: Misiu ten widelec służy do deserów, używamy go na końcu. Nie bój się, poradzisz sobie.

Ciekawe, ciekawe hehe, orędowniczka dobrych manier ze mnie ;)

8 komentarzy:

  1. Hohohoh, dzień jeszcze dłuuuugiii:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak jej tam dobrze to po co ma wychodzić ;)
    Trzymamy kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też trzymam kciuki za Was - a to 0 jak się ładnie prezentuje ;) Hani widać dobrze w maminym brzuszku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień jeszcze się nie skończył tak jak pisze Zezulla, i wszystko się może wydarzyć do wieczora.
    Jak to możliwe, że dopiero teraz zobaczyłam, że masz mojego bloga w obserwowanych. Zagapiłam się - przepraszam. Teraz naprawiłam swój błąd i będę Wam "kibicować" na bieżąco. Pozdrawiam i trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chodzenie po schodach :) Polecam i trzymam kciuki ta końcówka jest straszna ale ja dzień przed śmiałam się jakbym czegoś się nawdychała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama sobie Hanulka moment wybierze, i pewnie to będzie ten najmniej spodziewany :) U mnie schody nie zadziałały a ganiałam codziennie 6 pięter w górę i w dół... ale kto wie, kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... mieszkamy na trzecim piętrze i chodzę tak sobie i chodzę a to z pieskiem a to na zakupy a to zajrzeć, co w skrzynce słychać. I poza zmęczeniem i zadyszką nic. A spaceruję od początku ciąży dwa razy dziennie po 30 minut, więc myślę, że na spacery córa uodporniona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja się pakuję zaraz do szpitala, tylko zerknęłam co u ciebie. Obyś nie musiała tydzień czekać. U mnie już tydzień i powoli fiksuję;/ powodzenia Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń