piątek, 14 października 2011

Jesień



Może jestem dziwna, ale... uwielbiam jesień. Nawet te szare, mokre i bure dni. Jesień bardzo bliska jest mojej naturze wewnętrznej. Wszyscy wokoło narzekają na jesienną chandrę, a ja kontempluję te zmiany, to spowolnienie i mglistą melancholię ;)

Jedynym minusem jesieni jest deszcz, który z pięknego włosia naszego Czworonoga, robi zmechaconą kupę kłaków ;). Przed nami kolejna wizyta u psiego fryzjera, coby Hanula nie przestraszyła się takiego zarośniętego stwora:



PS. Mam eksplozję energetyczną. Nosi mnie, po prostu nosi. Miaużonek patrzy na mnie z przerażeniem i normalnie na mnie krzyczy! Dziś chciałam jechać na grzyby, czy to coś złego? :)

Acha. Mam pewną dolegliwość ciążową. Ból kolan. Miaużonek mówi, że to od ganiania w kółko, ja raczej uważam, że to od noszenia nowych kilogramów po prostu. I poza tym chyba obniżył mi się brzuch, a poznaję to po tym, że jak siedzę, to leży mi ten brzuch na udach.

4 komentarze:

  1. My też czekamy na fryzjera Tofikowego (właśnie za parę chwil powinien przyjechać), przyjeżdża do domu bo Tofi w salonie miał stresy;/ zazdroszczę ci energii, ja jestem przygnębiona tym czekaniem i deszczem, zimnem i całą jesienią...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bello niedługo pojawi się takie małe słoneczko, co rozjaśni najciemniejsze dni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymamy kciuki za Was :-) już niedługo przeżyjecie, no nie mogę napisać, że bezbolesny ale za to najpiękniejszy dzień w Waszym życiu :-)) dzień warty każdego pozytywnego bólu!!! wiem co mówię, bo sama przez to niedawno przechodziłam :-)) pozdrawiamy!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolana bolały mnie strasznie, szczególnie pod koniec ciąży. Wrażenie jakbym miała jedna wielka ranę:/
    Ale po porodzie przeszło:D
    A z tym "noszeniem"... to w szkole rodzenia mówiona nam, że chęć na porządki i nagły przypływ energii to oznaka rychłego porodu:D

    OdpowiedzUsuń