czwartek, 12 lipca 2012

Miło mi...

dziś... bo pospałam sobie do 9 rano i ogólnie do 13 nie muszę nic. Poza obiadem ;)
Miaużonek wczoraj po pracy poszedł na piwo z kolegami, ale za to od rana zajmuje się Hanulą, posprzątał w domu, a teraz wziął ją na spacer.

Hehe, muszę go częściej wypuszczać ;)


PS. Hanulka wciąż próbuje wstawać. I jak się już czegoś złapie to stoi, fakt jak zawiana ;), a radości nie ma końca. I biegam od rana do wieczora za nią, bo stać umie, ale upadać już nie bardzo. I tym sposobem jestem wciąż w stanie przedzawałowym.

4 komentarze: