dziś... bo pospałam sobie do 9 rano i ogólnie do 13 nie muszę nic. Poza obiadem ;)
Miaużonek wczoraj po pracy poszedł na piwo z kolegami, ale za to od rana zajmuje się Hanulą, posprzątał w domu, a teraz wziął ją na spacer.
Hehe, muszę go częściej wypuszczać ;)
PS. Hanulka wciąż próbuje wstawać. I jak się już czegoś złapie to stoi, fakt jak zawiana ;), a radości nie ma końca. I biegam od rana do wieczora za nią, bo stać umie, ale upadać już nie bardzo. I tym sposobem jestem wciąż w stanie przedzawałowym.
Ale Ci fajnie z tym mężem :)
OdpowiedzUsuńnie ma to jak dobrze zacząć dzień :-)
OdpowiedzUsuńmiłego dzionka:)
OdpowiedzUsuńno proszę jaki dobry pan mąż :)
OdpowiedzUsuń