Byli dziadkowie naszej Malutkiej, pradziadek (jedna prababcia niestety była w szpitalu, a druga odwiedziła nas następnego dnia) oraz rodzice chrzestni z wybrankami serc ;)
Był tort...
... a świeczkę zdmuchnęła Mama (bo Hanula była w szoku ;)
Były prezenty...
Hanula dostała od najbliższych rowerek (jeździ w nim dumna jak królowa!), kuchenkę z prawdziwymi kuchennymi odgłosami (od dwóch dni bawi się nią non stop ;), dotykową tablicę dotykową ze zwierzątkami, grającą ciuchcię na sznurku, 3 bluzeczki, nocniczek, pościel oraz pieniążki (fajnie, będzie na szczepienia, które już zaraz). Od nas dostała interaktywny sześcian z różnymi bajerami. Oj ma teraz tych zabawek, że szok ;)
Były przytulańce z najbliższymi...
Były wróżby...
po pierwsze... różaniec...
po drugie... długopis...
a pieniędzy nie chciała nawet tknąć, co widać po minie...
No cóż, chyba Hanula będzie skrybą u franciszkanów ;)
Było miło i wesoło, Hanula z nadmiaru wrażeń zasnęła jeszcze jak byli goście (i nic jej nie przeszkadzało, nawet gwar za ścianą, mimo, że zwykle budzi ją nawet bzyczenie muchy ;), a następnego dnia, wstała za to o 4 rano, zeszła z łóżka, pognała do nowych zabawek i tyle ją widzieliśmy ;)
super słodziak z niej, ja już się nie mogę doczekać roczku, a jeszcze chrzcin nie było:)
OdpowiedzUsuńSuper :) Wszystkiego najlepszego dla Hani :)
OdpowiedzUsuństo lat!! żeby zawsze słońce świeciło nad twoja głową Malenka :*
OdpowiedzUsuńDużo szczęścia Haniu!
OdpowiedzUsuńAleż minę zrobiła przy pieniądzu:)