wtorek, 16 sierpnia 2011

Jutro zaczynamy 30/31 tydzień ciąży...



Dziś miałam spotkanie z moją Haneczką. Pierwsze w którym niestety nie mógł uczestniczyć Miaużonek (pracapracapraca). Nasza córeczka waży już 1450 kg. Ile waży mamusia przemilczę... Pocieszające jest, że waga spooowolniła znacznie i zamiast 3-4 kg w miesiąc jest li i jedynie 1 kg.
Ale to btw, bo nie to jest ważne.
Poza tym wszystko z Haneczką w porządku, dobrze rozwija się ta nasza dziewuszka kochana i wszystko odpowiada terminowi OM (oczywiście pół dnia przed wizytą przespałam, żeby nie myśleć przed wizytą, nie panikować i nie denerwować stresami dziecka. Nienormalna, normalnie jestem). Na USG widać było jak sobie macha rączkami i nóżkami, co na moim brzuchu widoczne jest jako grzmoty, pełzanie i trzęsienie ;) 26 października jest więc jak najbardziej oficjalną datą i zaczynamy już wizyty co 2 tygodnie (Bosszzz niedawno czekałam na pierwszą wizytę...).
Poza tym, w związku z tym, że moja hemoglobina dalej spada i na dodatek spadają płytki krwi, dostałam recepty na żelazo i kwas foliowy. Mam nadzieję, że będzie poprawa, bo oczywiście naczytałam się w internecie cudów i dramatów i teraz z lekka świruję jak sobie myślę o tych moich spadających płytkach krwi (Czy pisałam już że jestem panikarą nieziemską?) Ale będzie dobrze :)
Poza tym, Hanulka leży sobie główką w dół. Ale to już wiedziałam wcześniej, bo od ok. tygodnia kopie mnie w żebra i wypina tyłek w mój prawy bok ;)))

....

Tydzień temu mieliśmy się wprowadzić do nowego mieszkania. Oczywiście nawala pan budowlaniec, który jest tak powolny, że modlę się żeby skończył przed Bożym Narodzeniem. Śmiechem, żartem jestem już nieźle podirytowana - tu życie na kartonach i walizkach, a tam tyle do roboty, że szok. A czas płynie. Tzn. leci. To mieszkanie MUSIMY zwolnić do 01.09.2011 - wtedy wprowadza się nasz pan wynajmujący. Mam ogromną nadzieję, że zdążymy...

9 komentarzy:

  1. Na żelazo polecam natkę pietruszki poszatkowaną i wymieszaną w masełku i to na kanapki :D oczywiście też szpinak czy szczaw. Dużo go jest w czerwonym mięsie i suchych nasionach strączkowych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jem jem jem i żelazo dalej niskie niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja wiem, że na żelazo dobre są: śledzie, papryka, buraki, morele suszone (ale te eko, bez siarki), makrela wędzona. Nie wiem tylko w jakich ilościach dają efekt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam ten problem i biorę żelazo, ale pamiętaj, żeby popijać sokiem z wit. C dla lepszej wchłanialności (ja upodobałam sobie pomarańczowy). Żelazo się słabo wchłania, w pierwszej ciąży nie pomogła ani dieta, ani leki - miałam anemię przez cały czas, a synuś zdrowy jak ryba się urodził, także nie zamartwiaj się i głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, właśnie o soku słyszałam i stosuję. Zobaczymy :)

    Dzięki za rady dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam ten sam problem z żelazem, ale zrobiłam eksperyment(za namową koleżanki pielęgniarki) zamiast żelaza(lekarzowi cichosza) łykam PrenatalClassic od miesiąca i żelazo i morfologia rosną mi w zawrotnym tępie, a wcześniej wypiłam Feroplexu tyle i nic...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo to z tym żelazem jest tak, że nie ważne jaką dawkę bierzesz , a to ile z tego Twój organizm jest w stanie wchłonąć...Też borykałam się z tym problemem, hemoglobina i hematokryt dużo poniżej norm. Do końca ciąży mam łykac , a po porodzie lekarz zadecyduje...bo nie wiadomo ile się straci krwi i takie tam...Poczytaj sobie w sieci, co hamuje przyswajalność żelaza. Nabiał, herbata , kawa...Muszę żelazo pić 2x dziennie więc na nabiał i herbatę czarną pozwalam sobie w środku dnia...

    Tak usłyszeć od lekarza - wszystko z dzieciątkiem w porządku...od razu serce rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzielna Hania, tak pięknie współpracuje:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Grzegorzowa - ja też po 2x i do porodu. I staram się brać żelazo conajmniej godzinę przed lub po właśnie nabiale, herbacie itp.

    OdpowiedzUsuń