naszego nowego mieszkania. Rajuśku, tak się cieszę, bo w porównaniu z naszym obecnym lokum, to nowe mieszkanie jest cudem nad cudami. Jasne, przestronne, za oknami pełno zieleni (teraz mam widok na dworzec z jednej strony i na podwórkowy śmietnik z drugiej, czyli szaro, buro, głośno i dołująco), rzut beretem do największego w mieście parku. Już nie mogę się doczekać przeprowadzki!!!
Ale zanim usiądę z herbatką w nowej kuchni, czeka nas wielkie pakowanie i sprzątanie. A ja... leżę na kanapie, bo przez ten upał czuję się jak słoń. Wielki, apatyczny słoń ;))). Chyba się zdrzemnę. Może sen zregeneruje mój organizm. Czworonog poddał się aurze i śpi non stop od samego rana. Bardzo leniwa dziś u nas atmosfera ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz