Haniutka machała nam rączką i pocierała z radości rączki :) Moja kochana kruszynka (1700 g) :)
BTW mamy już mebelki do jej pokoiku. Miaużonek jutro ma wolne, więc będzie składać. Nie mogę się doczekać :) Poza tym Miaużonek nie ma nade mną zmiłowania. Przyniósł do domu mega wielką pizzę, mimo, że wie, że to niezdrowe, tuczące i że zjem połowę ;)
Jedz! Ja teraz mam szlaban bo Julko ma kolki:( i patrzę z wywieszonym jęzorem na pizze i owocki:(
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle to cudownie wspominam każde usg...:)
OdpowiedzUsuńJa nie jadłam nic "na wynos" i nadal nie jem a mnie czasem kusi Małżon oj kusi...
OdpowiedzUsuńTak, usg to najpiękniejsze badanie i te chwile kiedy widzimy nasze maleństwo. Już nie mogę się doczekać następnego - dopiero za 8 tyg. :(
OdpowiedzUsuńfajnie, zazdroszcze :) u mnie teraz usg są krótkie, tak żeby sprawdzić czy wszystko hula jak trzeba i nie mam podglądu na to co dzieciak wyrabia tylko na serce, żołądek, jakąś kość.
OdpowiedzUsuń