wtorek, 4 października 2011

22 dni...



(Czworonog standardowo nie opuszcza mnie na krok).
Jutro kończymy tydzień 37 i zaczynamy 38... Brzuch nadal wysoko, brak jakichkolwiek oznak w postaci skurczy przepowiadających itp. Tylko nocami marzę o kijach do nordic walking, cobym się na nich opierała przy wstawaniu do toalety. Apetyt nie opuszcza, więc w 9 miesiącu waga nie stanie, a już na pewno nie spadnie w dół.
Poza tym, energia mnie rozpiera i tylko resztki zdrowego rozsądku powstrzymują mnie przedcałodniową bieganiną i krzątaniną ;) Acha, jak Hanulka się obraca, albo próbuje prostować, to och,ach,ech ostatnio nawet myślałam, że mam zawał, bo wwiercała mi stópkę w serce normalnie ;) Silna już jest, skubana mała ;)

Zaraz idziemy do kina, bo Miaużonek ma wolny dzień, więc muszę wykorzystać ten fakt do cna ;)

4 komentarze:

  1. ach , dopiero co ja odliczałam, a tu juz maluch ma miesiąc :)
    z niecierpliwościa czekam na Hanulkę po drugiej stronie brzuszka )
    A brzuszek jak marzenie)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja energii mam mało bo puchnę coraz bardziej, już siedzieć z nogami w dół nie potrafię wcale bo mam banie zamiast stóp:) zazdroszczę że cię ta dolegliwość ominęła

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale dziewczyny Wam mało zostało czasu! A nie dawno pisałaś o 100 dniach! Czas leeeeeci, nie ma co. Brzuszek rzeczywiście masz wysoko, ale za to jaki śliczny - pozazdrościć :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak widzę energia dalej Cię rozpiera, chyba chciałabym być w ciąży tak energiczna :) Śliczny brzuszek :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń