zrobiłam olbrzymią pizzę i... zjadłam ją sama. Popijając 1,5 litrową Pepsi. Hanula dosłownie wiruje w kółko po tej dawce szalonego jadła... A matka teraz ledwo siedzi, a kanapa aż trzeszczy ;)
PS. 21 dni. Miaużonek powoli zaczyna panikować więc wygoniłam go na piwo z kolegą. Taka ze mnie dobra żona ;).
PS 2. Kilka razy dziennie zaglądam sobie ot tak, do hanusiowego pokoiku. Pewnego dnia się zdziwię, kiedy ją tam zastanę ;)))
Już niedługo za chwil parę córa Was zastanie :D
OdpowiedzUsuńZazdroszczę
chyba nie przegapisz porodu:) to i Hanię zauważysz w pokoiku:) u mnie problemy żołądkowe bo Weronika strasznie się rozpycha:)
OdpowiedzUsuńI to jak:D
OdpowiedzUsuńa ja na sobotę ma obiecaną pizze:) już mi ślinka cieknie:))
OdpowiedzUsuńhehe, w pełni rozumiem. Jak mnie najdzie na pepsi to mała prawie że przez pępek chce wyskoczyć ;)
OdpowiedzUsuńheh Trin, no cóż...kiedy jak nie teraz? Później już każdy grzeszek może być okupiony wrzaskiem, serce się kraje jak młode krzyczy z bólu a ty WIESZ że to Twoja wina. Więc korzystaj teraz póki możesz :))))
OdpowiedzUsuńBuuuuuu, a ja nie mogę sobie pogrzeszyć, bo mi się cukier buja. Buuuu i chlip!!!
OdpowiedzUsuń