szalona... szalona normalnie ;)
Już kilka razy pisałam o tym, że to taki mały wariatuńcio, który minuty nie usiedzi w miejscu. Od 6 rano lata po całym domu, a ja za nią, ponieważ:
- zjada ziemię z kwiatów,
- próbuje wchodzi do pralki,
- włazi na wszystkie łóżka,
- próbuje przewracać krzesła,
- wyciąga wszystkie możliwe kable,
- przesuwa drzwi szafy w przedpokoju i wyrzuca buty
i ogólnie psoci, psoci i psoci.
Normalnie mały wariat. Czasem się zastanawiam po kim Ona to ma.
Teraz ja piszę, a Hanula stoi obok i usilnie próbuje ściągnąć laptopa ze stołu.
PS. Dotychczas jedynym bezpiecznym miejscem było krzesełko do karmienia. Ale nauczyła się w nim stawać, a zapięta w pasy podnosi takie larum, że hoho.
Psotliwy egzemplarz:) My zostaliśmy obdarowani również takim:) Z jednej strony to fajnie, bo później jak się opowiada takie rzeczy to uśmiech się sam pojawia na ustach ale z drugiej strony trzeba mieć oczy dookoła głowy i być cały czas czujnym, bo taki mały gagatek szybko może sobie nabić guza :/ Co nie zmienia faktu, że weselej w domu jest!:)
OdpowiedzUsuńO tak, wesoło to jest hehe. W sumie pocieszamy się, że lepszy taki psotnik niż jakiś zahukany maluch siedzący w kącie ;)
OdpowiedzUsuńskąd ja to znam? oj to musisz mieć oczy na około głowy :)
OdpowiedzUsuńJakbym czytała o tym co dzieje się u mnie w domu ;)
OdpowiedzUsuńi jeszcze nie raz stwierdzisz, że 'o rany!' ;)
OdpowiedzUsuńja tak o swoim dziecku nie myślałam, ale ostatnio moje koleżanki stwierdziły że z Wita jest wariat :), może w naszej rodzinie takie zachowanie to norma :D
OdpowiedzUsuńCześć :) Zajrzałam i będę wpadać częściej ;) U nie jest podobnie, oczy dookoła głowy trzeba mieć, a i tak się zdarzają wypadki... Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://wiecej-slonca.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń